Nauka rekolekcyjna

Drodzy Bracia i Siostry,
Chciałam się podzielić z Wami nauką wyniesiona z Rekolekcji Wielkopostnych prowadzonych w mojej parafii przez ks. Tomasza z Miejsca Piastowego.
Poruszył On ważny temat – uczestniczenia we Mszy św. na zewnątrz, poza kościołem. Jego słowa bardzo mnie poruszyły. Przyznam, że do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest to tak ciężki grzech. Sama kilkukrotnie w młodym wieku stałam w niedziele poza murami świątyni i odpowiadając na słabo usłyszane wezwania celebransa myślałam, że to to samo co moja obecność wewnątrz kościoła.

Ksiądz prowadzący rekolekcje podzielił się swoim osobistym przeżyciem mówiąc, że kiedy widzi wiernych stojących poza kościołem, za ogrodzeniem, czy na parkingu ma ochotę powiedzieć im, żeby wrócili do domu bo wtedy popełnią tylko jeden ciężki grzech – nieuczestniczenia w niedzielnej Mszy św., natomiast w obecnej sytuacji popełniają nie jeden, a trzy ciężkie śmiertelne grzechy:

1. są nieobecni na Mszy św. - nie uczestniczą w niej,
2. lekceważą Pana Boga,
3. swoją postawą dają zgorszenie bliźnim.

Co więc będzie jeśli taka dusza przekroczy próg śmierci i będzie chciała wejść do nieba a św. Piotr powie:
ZOSTAŃ PRZED BRAMĄ, BO WIELE LAT TAK CZYNIŁEŚ NA ZIEMI.

Zastanówmy się….
Kiedy idziemy na wesele to nie zostajemy na zewnątrz tylko idziemy jako zaproszeni goście na ucztę, wchodzimy do środka i zajmujemy specjalnie przygotowane dla nas miejsca aby w pełni uczestniczyć w wydarzeniach weselnych. O ile bardziej powinniśmy podjąć wszelkie starania by już tu na ziemi być bliżej Boga. Nie bójmy się, że wewnątrz będzie nam gorąco, ciasno czy mniej wygodnie. Każdy kto tylko może powinien być wewnątrz kościoła by w pełni uczestniczyć w Eucharystii.
Święty Franciszek Salezy stwierdził, że „Msza jest szczytowym punktem religii chrześcijańskiej, sercem nabożeństwa, duszą pobożności, otchłanią Bożej miłości, niewyczerpanym morzem łask”. Jeśli więc chcemy żyć w ufnej pewności osiągnięcia życia wiecznego zapragnijmy duchowo i fizycznie być jak najbliżej Pana Jezusa. Przecież im większa bliskość tym mniej słów nam potrzeba, tym łatwiej usłyszeć co Bóg chce nam powiedzieć.
                         

               
                      Teresa