Nieświadomi grzechu

Drodzy Bracia i Siostry z polecenia Pana Jezusa dzielę się z Wami tym co Bóg odsłonił przede mną.

Podczas wspólnej modlitwy zwróciłam uwagę na zegarek zdobiący rękę kobiety modlącej się nieopodal. Ku mojemu zdziwieniu podczas późniejszej rozmowy okazało się, że na zegarku jest wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego. Dowiedziałam się, że to pamiątka z pielgrzymki, z miejsca świętego, że do zakupu przekonały ją siostry zakonne, a Pana Jezus będzie przypominać każdego dnia o godzinie 15-tej, o godzinie miłosierdzia.
Zaraz po tym wydarzeniu Pana Jezus dał mi poznać jak nieświadomi jesteśmy naszej grzeszności, jak powierzchowni jesteśmy w naszej wierze. Tak łatwo nam mówić o innych, którzy dopuszczają się profanacji rzeczy świętych, ale już w naszym życiu nie dostrzegamy takich wydarzeń.

czytaj dalej

Akt Komunii św. - prośba duszy czystej

Dzisiaj, tj. 5 maja 2019 r. podczas Mszy św., w trakcie aktu przyjęcia Komunii Świętej gorąco prosiłam Pana Jezusa za konających grzeszników i usłyszałam w swym sercu słowa Pana Jezusa: O COKOLWIEK PROSISZ PRZEZ BOLEŚCI SERCA MARYI, KTÓRE ODCZUWAŁA PODCZAS MOJEJ DROGI KRZYŻOWEJ, TO OTRZYMASZ.
                        
             
Beata

Nauka rekolekcyjna

Drodzy Bracia i Siostry,
Chciałam się podzielić z Wami nauką wyniesiona z Rekolekcji Wielkopostnych prowadzonych w mojej parafii przez ks. Tomasza z Miejsca Piastowego.
Poruszył On ważny temat – uczestniczenia we Mszy św. na zewnątrz, poza kościołem. Jego słowa bardzo mnie poruszyły. Przyznam, że do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest to tak ciężki grzech. Sama kilkukrotnie w młodym wieku stałam w niedziele poza murami świątyni i odpowiadając na słabo usłyszane wezwania celebransa myślałam, że to to samo co moja obecność wewnątrz kościoła.

Ksiądz prowadzący rekolekcje podzielił się swoim osobistym przeżyciem mówiąc, że kiedy widzi wiernych stojących poza kościołem, za ogrodzeniem, czy na parkingu ma ochotę powiedzieć im, żeby wrócili do domu bo wtedy popełnią tylko jeden ciężki grzech – nieuczestniczenia w niedzielnej Mszy św., natomiast w obecnej sytuacji popełniają nie jeden, a trzy ciężkie śmiertelne grzechy:

1. są nieobecni na Mszy św. - nie uczestniczą w niej,
2. lekceważą Pana Boga,
3. swoją postawą dają zgorszenie bliźnim.

czytaj dalej

Jałmużna

Pewnego dnia zrodziły się we mnie myśli o tym jak św. Joachim i Anna żyli na ziemi. Przez kilka dni rozważałam i zastanawiałam się jak ze swej ciężkiej pracy dzielili swój dobytek na trzy części i przeznaczali: jedną do świątyni, drugą rozdawali biednym, a z trzeciej ubogo żyli. Zastanawiałam się nad tym, kto by dzisiaj, mając pieniądze, zdobył się na taki czyn. Czy to nie heroizm? Pozbawiać się i rezygnować z tego co wypracowaliśmy, z własnych dóbr na rzecz innych, na rzecz Kościoła…

Nie dawało mi to spokoju. Kościół poucza nas by dawać jałmużnę, jałmużna uwalnia i oczyszcza z grzechu.  Katechizm Kościoła Katolickiego spośród uczynków miłosierdzia jałmużnę zalicza do „podstawowych świadectw miłości braterskiej”. Jałmużna jest więc obowiązkiem każdego nas. Zastanawiałam się więc, komu dawać jałmużnę, jak właściwie wypełnić ten obowiązek? Widzimy nie raz ubogich proszących o datek ale czy to odpowiednia osoba, słuszny cel? Niejednokrotnie zastanawiamy się przecież czy ten człowiek nie zmarnuje tych pieniędzy, a co jeśli wykorzysta je do kupna alkoholu?

czytaj dalej

Modlitwa wynagradzająca

Tego wieczoru modliłam się wynagradzając Duchowi Świętemu za grzechy własne, mojej rodziny i świata całego. W pewnym momencie zobaczyłam Pana Jezusa
w koronie cierniowej, umęczonego i tak bardzo cierpiącego. Na Jego twarzy malował się wielki ból. Jego usta były tak mocno zaciśnięte, że wyglądały jakby były zszyte nicią. Usta Jezusa mocno przykuły moja uwagę. W pierwszej chwili nie rozumiałam tego co Pan Jezus chce w ten sposób mi przekazać.

Przez kolejne dni moje cierpienie się wzmogło. Mając przed oczami obraz Chrystusa tak bardzo cierpiącego myślałam, że to ja zawiniłam, że ja jestem powodem tak wielkich cierpień mojego Boga. I z pewnością tak też jest, bo przecież jestem grzesznym stworzeniem, grzesznicą, jak każdy z nas.
Moje cierpienie trwało trzy dni. Miałam doskonałe poczucie swojej nędzy i grzeszności. Widziałam podczas snu jak moja dusza modliła się i wynagradzała za grzechy moje i bliskich, moja dusza wyrywała się do Stwórcy, płakała i wołała w modlitwie do Boga wynagradzając za grzechy całego świata.

czytaj dalej