Przekaz z dnia 7 października 2018 r., Święto Matki Bożej Różańcowej

W tym dniu Matka Boża przekazuje mi wiadomości dla ludzkości, które były zakryte do tej pory i były tylko w Sercu Niepokalanym.

Maryja: Moje dzieci, chcę wam przekazać trochę wiadomości, abyście byli świadomi tego, co działo się w Moim życiu, jak przyszłam na świat, bo ludzkość tego nie wie i myśli po swojemu. Ja, Maryja Niepokalana, chcę wam powiedzieć, że nie poczęłam się za sprawą ziemskiego ojca – Joachima. Mój ziemski ojciec nie miał z tym nic wspólnego. Tak, jak w Moim łonie począł się Mój Syn za sprawą Bożą, tak i w Moim przypadku było podobnie. Nie mógł spłodzić dziecka Boga człowiek ziemski. Podaję do wiadomości ogólnej całej ludzkości, że Moim prawdziwym Ojcem był Bóg Ojciec, to za Jego przyczyną przyszłam na świat. A było to tak:

            Moja matka była osobą bardzo dobrą i miłującą Boga i człowieka, poświęcała dużo czasu na prace domowe i mając wiele zajęć, poświęcała się Bogu całkowicie. Wieczorem, jak zakończyła swoje obowiązki, najczęściej zaczynała się modlić około godziny 21.00 – tak jak jest na Waszych zegarach. Był to czas, gdy Moja Mamusia była tylko do dyspozycji Boga. Nikt wtenczas nie mógł jej przeszkadzać. Była wtedy tak ściśle związana z Bogiem na modlitwie, że nawet gdyby ktoś chciał i mówił do niej, to i tak nie słyszała. Tak i w ten czas Moja Mama poczęła Mnie, swoje dziecko, pod sercem za sprawą Boga Ojca, który tchnął w nią swoją moc. I co myślicie, dzieci? Czy Bóg nie może uczynić tego, cokolwiek zamierzył? Tak pod sercem Mojej ziemskiej mamy poczęłam się Ja, dzieci. Dlatego nazwałam się tak, jak Mi powiedział Ojciec Niebieski: „Niepokalanie Poczęta”. Było to 8 grudnia. Mój ziemski tata przez 9 miesięcy nie zbliżył się do Mojej mamy. Moim rodzicom było to wcześniej powiedziane przez Anioła, że będą mieć Boże dziecko, ale nie wiedzieli, kiedy się to stanie. Jednak ten dzień wybrał Bóg dla siebie – 8 grudzień. Gdy rosłam pod sercem matki, jakże cieszyła się z tego Moja mamusia, że Bóg ją powołał do tak wzniosłych rzeczy.

Moje Narodzenie też wam opisze, chociaż może trudno to będzie niektórym zrozumieć, ale i jak Mój Syn, tak i Ja, nie przyszliśmy na świat drogą normalną, tak jak rodzą inne kobiety. Jakbyśmy przyszli na świat normalna drogą, to by znaczyło, że jesteśmy poddani grzechowi pierworodnemu, a tak nie było. Z Moim Narodzeniem było tak:

Moja mama odczuwała boleści, jednak nie wiedziała, chociaż przypuszczała, że to już czas. Poszła położyć się do łóżka. Tato poszedł po dwie kobiety, gdyż chciał się upewnić, że przyjdą w razie czego. Jednak, gdy tato wyszedł z domu, mama zobaczyła otwarte Niebo i Anioła, który jej dał Dzieciątko na ręce. Ona nie wiedziała czy to sen, czy jawa, ale z radością Je wzięła od Anioła, położyła na łóżku i zasnęła, gdyż dziecko też zasnęło. Tato przyszedł z jedną kobietą. Och, jakże był zdziwiony z tego, co zobaczył. Moje dzieci, tą okruszyną byłam Ja. Gdy tato dotknął mnie, obudziła się mama i nie za bardzo pamiętała, co się działo. Później Bóg odkrywał jej wszystkie walory Mego Poczęcia i przyjścia na świat. To był dzień 8 września. Bóg dał Mnie dla ludzkości. Jak żyłam – to już jest inny temat na rozmowy, ale byłam radością Moich rodziców.

- Och, Matko, tak bardzo Ci dziękuję, że zechciałaś nam to wszystko wyjaśnić, bo rzeczywiście ludzie myślą, że przyszłaś na świat normalną drogą.

- Przyszedł czas dzieci, aby to dać światu do czytania.

- Mateńko, powtórz, proszę, w tym przekazie, co mi mówiłaś kilka tygodni temu. Powtarzam pytanie do Matki Bożej: Mateńko, dlaczego mężowie tak nie lubią swoich żon? Tyle żon skarży się, że mężowie sa dla nich nieznośni.

- Odpowiadam ci to, co Mój Syn ci wcześniej przekazał:

            Nie dziwcie się, Moje córki, że mężowie was nie lubią, nie rozumieją i nie kochają, jest winny temu grzech pierworodny. Gdy Ewa dała jabłko Adamowi, on zjadł i zobaczył, co się stało, gdyż Bóg wypędził ich z Raju, z krainy dobra, gdzie żyli w rozkoszy, a po wyjściu z Raju musieli tak ciężko pracować, żeby żyć. Adam zaczął Ewę nie lubić, poniżał ja często, nie mógł jej tego wybaczyć, że usłuchała szatana i podała mu to jabłko, a on nie był tego świadom i zjadł. Dlatego, Moje dzieci, mężczyźni są dobrzy do czasu, a resztę życia są dla swoich żon przykrymi. Jednak każdy mężczyzna za to odpowie przed Bogiem i każda kobieta, która rządzi mężem. Powinno być tak: jeden rozum i jedno ciało, to jest prawdziwie Boże małżeństwo, chociaż są z różnych domów i świata, ale to już po ślubie są jednym ciałem.

                                                              

                        Michalina